swiadectwo

Świadectwo Łukasza

Byłem typem dyskotekowego chłopca, który lubił także powalczyć na macie. Lubiłem dzikie imprezy, z których często wracałem na kompletnej bani. Całą kasę, jaką miałem przeznaczałem na zabawę, bo tylko to się liczyło. Wyglądałem na pewnego siebie, pomimo nieśmiałości i kompleksów. Ta pewność siebie wynikała z tego, że umiałem walczyć. Trenowałem ju-jitsu. Byłem dość dobry w tym i jednocześnie bardziej agresywny. Cale dotychczasowe życie robiłem to, co było ogólnie przyjęte przez otoczenie: piłem bo inni pili, paliłem bo inni palili, uciekałem ze szkoły bo inni uciekali (później sam namawiałem do ucieczek), gadałem o totalnych pierdołach, bo o czym gadać z innymi, jeśli tylko pierdoły mieliśmy w głowie? Trwało to i trwało… i myślałem, ze tak jest fajnie. Jednym słowem wyrastał ze mnie jeden wielki oportunista. Nawet nie wiem, czy jako nastolatek przeszedłem tak zwany „okres buntu”, bo byłem tak bardzo podporządkowany temu, co moi kumple robią i o mnie myślą. Wszystko się zmieniło, gdy postanowiłem poszukać własnej drogi. Spróbowałem pójść pod prąd. Któregoś dnia spotkałem księdza i pastora, którzy mówili do rzeczy. To było coś nowego. Zawsze myślałem, że wierzący w Boga przynudzają. Jednak oni pokazali mi, że Biblia może być fascynująca. Zacząłem chodzić na spotkania biblijne, i było niesamowicie! Wreszcie tak naprawdę poczułem, ze nie jestem sam, że jest Ktoś, kto mnie zna i nie bagatelizuje moich problemów! Tam też zobaczyłem ludzi tak oddanych Bogu, że tańczyli i cieszyli się zupełnie bez skrępowania, nikt nie zwracał uwagi na to, że ktoś się na niego patrzy… dla nich liczył się Jezus i to, aby się Jemu podobać. To była druga nowość, bo ja zawsze najpierw patrzyłem na to, aby podobać się ludziom a nie Bogu. Spodobała mi się ta wolność, w jakiej oni wszyscy trwali i chwalili Jezusa. Też tak chciałem. Po jednym z takich nabożeństw postanowiłem pomodlić się do Jezusa i wytłumaczyć Mu, że mimo tego jaki jestem, to chcę Go bardziej poznać i chcę takiej wolności. Na tej modlitwie popłakałem się…a to mi się w starym życiu nie zdarzało i powiedziałem „otwieram się, bo chce być wolny” powiedziałem to cicho, bo nie chciałem, żeby ktoś mnie usłyszał, choć pewnie jakbym i krzyknął, to i tak by nikt nie słyszał, bo tak głośno wszyscy uwielbiali Boga! Kiedy to wyszeptałem, to stała się niesamowita rzecz! Doświadczyłem tak silnie Ducha Świętego, że szok! Po raz pierwszy czułem totalną wolność i nie przejmowałem się, co inni pomyślą. Nie chciałem przestać! chciałem chwalić i wielbić Boga bez przerwy! Zacząłem odczuwać miłość Boga do mnie. Nie miałem wcześniej bladego pojęcia, że Bożą miłość można poczuć! Poczułem też to, że jestem naprawdę grzesznikiem. Były łzy, płacz, było szczęście i radość! Postanowiłem iść za tym, co mówi Pismo Św: całkowicie zerwać z imprezami, alkoholem… W ogóle postanowiłem żyć inaczej. Zacząłem uczęszczać na nabożeństwa do kościoła ewangelicznego. Tak się zaczęła moja przygoda z Jezusem z Nazaretu i trwa do dziś. Mam absolutną pewność, ze Bóg mnie kocha takim jakim jestem, z moimi wadami i zaletami, ze wszystkim co jest we mnie. I jeszcze jedno: kocha On również i Ciebie takim jaki jesteś, i nic tego nie zmieni, niezależnie od tego, co zrobiłeś i robisz w Twoim życiu! Zacznij Go pragnąc i szukać tak jak ja, a doświadczysz naprawdę wspaniałych rzeczy.

Posted in Artykuły.